top of page

Suits 4x04 Recenzja

  • 18 lip 2014
  • 1 minut(y) czytania

UWAGA - jeśli jeszcze nie zdażyłes obejrzeć odcinka 4 (sezon 4) nie czytaj rozwinięcia recenzji.

Louis - było mi przykro . Wszyscy wiedzą jaki Louis jest - wrażliwy, uczuciowy - od pierwszego momentu w którym Mike powiedział Louis'owi o Sheil'i wiedziałam, że to tylko pogrywanie na jego uczuciach (wprawdzie powiedziawszy cały odcinek był bardzo przewidywalny) np.:

Donna- przekupiona (może to za mocne słowo ale coś w tym jest) modnymi prezentami

Lousi i Sheila,

Rachel i były kochanek - moment gdy rozmawiaja i to zbliżenie, apaszka - przewidywalne.

Mike i jego "mądra" asystenka która obecnie robi się jak w pierwszym sezonie Harvay i Mike - coś się kręci.

Mike i Harvay - może tylko ja, ale wydaje mi się ze #Suits był lepszy gdy grali w tej samej drużynie, mam mieszane uczucia komu kibicować. Harvay gdyby nie on Mike byłby nikim, i ma na niego wielkiego haka ale i tak go nie wykorzysta bo to Harvay. A Mike zachowuje się jak ... rozpieszczony jedynak - mówiąc delikatnie. To, że ze sobą walczą jest takie, takie dziwne, że aż nie naturalne. Nie pasuje to do stylu Suits. Poza tym za mało akcji "prawnych", za dużo rozterek, co z kim i dlaczego.

No nic, więcej do myślenia pozostawiam wam.

Opinie o odcinku piszcie w komentarzach.

~K


 
 
 

Komentarze


Najciekawsze
Ostatnio dodane
Tagi
Follow Us
  • Facebook Classic
  • Twitter Classic

© Copyright 2023 by BLACK SWAN. Proudly created with Wix.com

bottom of page